
Patrycja Wasielewska, kl. 2B
„Przejdę tam
A w jaki świat. I co tam będzie?”
Ernest Bryl „Przejdę tam...” z tomu „List w butelce”
Czytając poezję zastanawiam się jak to jest, że niektórym udaje się wepchnąć ją ramy interpretacyjne? Jak to jest, że podaje się nam przepis i odpowiedź: co autor miał na myśli? Jak to jest, że zamiast rzeki myślenia często dostajemy kałużę interpretacji? Współczesny świat nie nastraja poetycko, ba – nie nastraja literacko, choć muszę przyznać, że książek na rynku jest sporo i ich sprzedaż wcale nie spada. Ale… jak to mawiała Szymborska
Niektórzy lubią poezję
Niektórzy-
czyli nie wszyscy.
Nawet nie większość wszystkich ale mniejszość.
Nie licząc szkół, gdzie się musi,
i samych poetów,
będzie tych osób chyba dwie na tysiąc.
Do tych niektórych kieruję słowa pokory i nadziei. Czytając poezję Ernesta Brylla, mając na uwadze jego wiedzę, umiejętności, doświadczenie odczuwałam pewien niepokój – czy podołam? Przewertowałam tomik i odłożyłam go na długie miesiące. Aż w końcu do mnie dotarło, że stoi przede mną rzeka, w której nurt chcę wejść bez zabezpieczenia, niekoniecznie wcześniej skacząc w kałuży szkolnych słów. Jeśli inaczej zrozumiem co autor miał na myśli, to czy popełnię zbrodnię? Idąc przez kolejne stronice dostawałam słowa, które poruszały dogłębnie mą duszę, które sprawiały, że się uśmiechałam i płakałam, ale były też takie, które otrzymały zakładkę „na później” - niezrozumiałe, niosące niepewność. Bo tak to właśnie jest z poezją Brylla – możemy wygrzewać się z nią w świetle słońca, marzyć, śnić, ledwo łapać oddech czy też w końcu nurzać się w zwątpieniu.
Przeglądam stronice, zamykam książkę, myślę...
„(...) ze strachem biegnę polem suchym i zimnym
Przede mną biała ziemia
Do stworzenia”